Cztery sposoby na większą klarowność myślenia

Cztery sposoby na większą klarowność myślenia

W świecie pełnym rozpraszaczy skuteczne zarządzanie swoją uwagą może być źródłem supermocy. Dlatego klarowność myślenia to coś, co trudno przecenić. To dla mnie podstawa skutecznego działania (żebym sama wiedziała co chcę zrobić) oraz współdziałania (żebym potrafiła innym przekazać jak nasza współpraca miałaby wyglądać). Jakie macie sposoby na zyskiwanie większej klarowności myślenia? Ja mam cztery: Siedzenie w ciszy Pisanie Rozmowa Spacer Siedzenie przez 20 minut w ciszy, z zamkniętymi oczami, uznawane jest coraz szerzej za praktykę mającą pozytywny wpływ na całą masę aspektów funkcjonowania: na poziomie fizycznym, emocjonalnym i umysłowym. Kto chce pogłębić ten temat, polecam na początek książki: Daniela Golemana – Focus oraz Chade-Meng Tan – Joy on Demand. Wyobraź sobie, że umysł jest jak woda w wiadrze z kilkoma garściami gliny, którą cały czas mieszamy. Siedzenie w ciszy to jakby zaprzestanie mieszania tej wody. Po 20 minutach cała glina opada na dno i woda robi się przezroczysta. To jest właśnie klarowność Drugi sposób, czyli pisanie może być osobnym aktem lub przedłużeniem siedzenia w ciszy. Czasem w ciszy potrafią przyjść do mnie ciekawe pomysły i przemyślenia, które bez zapisania znikną w czeluściach mej niepamięci. Pisanie jest praktyką wielu osób osiągających wyjątkowe rezultaty (nie tylko autorów bestsellerów). Myśli w umyśle są „nieuczesane”, a uporządkowanie ich wymaga zmiany formy skupienia – z niewidzialnej masy kłębiącej się w głowie w widzialną masę widzialną na papierze. Czasem z dodatkiem szkiców itp. Zanurzenie się w praktyce pisania tego, co mam na myśli zdumiewa mnie czasami, bo potrafi zaprowadzić w kierunkach, których się nie spodziewałam, pomaga uporządkować priorytety, zrozumieć moje stany wewnętrzne itp. Trzeci sposób jest pewną odmianą pisania, ale tutaj niewidzialna masa kłębiąca się w głowie staje się masą słyszalną, wciąż niewidzialną. Dobrze...
Pięć strategii pozornie zbliżających do celu

Pięć strategii pozornie zbliżających do celu

Prawdopodobnie znacie takie osoby, które mają w sobie coś wyjątkowego. Talent, pomysł, sposób widzenia świata albo działania, który, gdyby więcej osób mogło się z nim zapoznać lub z tego skorzystać, sprawiłby, że świat byłby ciut lepszy. Ja też je znam (bez obaw, nie podam tu żadnych nazwisk). Jak to się dzieje, że mało kto wie o skarbach, które te osoby mają w sobie? Ano mają one niesamowicie skuteczne strategie ukrywania się. Strategie ukrywania się są bardzo skuteczne, ale jednocześnie zwodnicze. Dlaczego? Wykorzystując je mamy wrażenie, że przybliżamy się do realizacji swoich marzeń / celów / potencjału / powołania. Ale w rzeczywistości choć jesteśmy super zajęci, to stoimy w miejscu oszukując się jednocześnie, że idziemy naprzód. Pięć strategii ukrywania się odkryłam dzięki Tarze Mohr i jej błyskotliwej książce „Playing Big” (w polskiej wersji „Podejmij wyzwanie”). Oto one: Strategia 1: ALE NAJPIERW… Poznałam kiedyś dziewczynę (powiedzmy, że na imię jej było Agata), która chciała prowadzić szkolenia. Oczywiście już się domyślacie, że stwierdziła, że zanim się tym zajmie musi najpierw skończyć kurs trenerski. Nie musiała. Od dawna prowadziła szkolenia „przy okazji” różnych innych projektów w pracy. Ale dzięki temu warunkowi mogła się na jakiś czas „schować” i mieć poczucie, że realizuje swój cel. Strategia „ale najpierw” może przybrać kształt „muszę”: zrobić kolejny kierunek studiów (albo doktorat), oszczędzić x złotych, poczekać aż odchowam dzieci, zmienię pracę, spłacę kredyt i tak dalej. A czasem oznacza „ale najpierw chcę mieć jasność, co konkretne chcę robić / jak / za ile / kto ma być moim klientem” zanim zacznę realizować to, o czym marzę. Nie mówię, że trzeba od razu skakać na „głęboką wodę” i bez...
Jak zbudować firmę, która przetrwa bez Ciebie?

Jak zbudować firmę, która przetrwa bez Ciebie?

Wyobraź sobie, że potrącił Cię tramwaj. Trafiasz do szpitala w stanie ciężkim na wiele tygodni lub miesięcy.  Czy Twoja firma jest w stanie funkcjonować w tym czasie bez Ciebie?  To bardzo prosty test, a jego wyniki dają wiele do myślenia. Dlaczego ludzie zakładają firmy? Żeby mieć więcej wolności i elastyczności. Oraz pieniędzy. Chcą decydować o swoim czasie, o tym z kim będą współpracować (a z kim nie), gdzie, jak i kiedy będą pracować, ile będą zarabiać. Niestety w większości przypadków codzienność daleka jest od tej wizji. Większość przedsiębiorców czuje się, jakby byli w potrzasku, pracując lub myśląc o pracy 24h przez 7 dni w tygodniu, cały rok. Nawet jeśli jakimś cudem uda im się wyjechać na urlop, to i tak nie rozstają się z telefonem i laptopem – a w takich warunkach trudno mówić o prawdziwym odpoczynku. W końcu po latach są zmęczeni, zestresowani albo znudzeni i wypaleni. Część z nich miewa marzenia o etacie, na którym po 8 godzinach pracy można iść do domu i nie myśleć więcej o pracy, co więcej: mieć wolne weekendy i urlopy. Niektórzy przedsiębiorcy „ciągną” tak latami, inni zamykają firmy, jeszcze inni sprzedają je (lub umierają). Jeśli myślisz o tym, żeby uwolnić się od swojej firmy lub zastanawiasz się nad otwarciem swojej działalności polecam Ci książkę Johna Warrillowa, „Stworzona do sprzedaży. Zbuduj firmę, która przetrwa bez Ciebie”. 1 Książka jest krótka (168 stron!), a do tego napisana w formie opowieści o Alexie – właścicielu agencji marketingowej, który dochodzi do ściany i nie wie co zrobić dalej ze swoją firmą. Sytuacja wydaje się nienajlepsza: słabi klienci, problemy z płatnościami, marni pracownicy, przepracowanie, stres, brak perspektyw....
Jak być pracującą mamą i nie zwariować

Jak być pracującą mamą i nie zwariować

Bycie pracującą mamą to nie „bułka z masłem”. Moim zdaniem zbyt mało mówi się o tym jak trudnym, a czasami wręcz karkołomnym zadaniem jest dla wielu mam łączenie pracy i macierzyństwa. Karmione obrazkami pięknych i uśmiechniętych kobiet przy komputerach z równie pięknymi i uśmiechniętymi bobasami na kolanach grzecznie siedzącymi na kolanach tejże i kibicującymi jej (cicho i spokojnie) w pracy wykonywanej na laptopie… Niestety te obrazki mają wielką moc. Wgryzają się w nasze mózgi i kształtują wyobrażenia o świecie. Przez takie obrazki wydaje nam się, że wszystkie mamy są piękne, uśmiechnięte, pełne energii, mają czyste, grzeczne dzieci i tylko u nas coś nie działa „jak powinno“, tylko z nami „coś jest nie tak“. To jakby na naszych oczach stworzono nowe tabu. Zbyt ciasne ramki, w które nie mieści się nikt normalny. Coś jak dżinsy z podstawówki, w które nie masz szans się wbić … Nie wypada nie chcieć pracować, realizować siebie i swoich pasji. Wypada się uśmiechać, być szczęśliwym, bogatym, pięknym, szczupłym, wysportowanym, z gromadką szczebiocących, grzecznych i miłych dzieci, które robią to, co się im powie. Nie wypada nie pracować, mieć wypalenie rodzicielskie albo depresję, trudności w małżeństwie, kryzys, otyłość, nałogi … Nawet zbytnio emocji pokazywać nie wypada (nie daj boże być agresywnym), wszystko ma być takie wygładzone, stonowane, piękne, perfekcyjne, „polukrowane“. Nieludzkie, chciałoby się powiedzieć. Wcale nie musimy czytać kolorowych magazynów czy oglądać telewizji, żeby się „napaczyć“ na taki nierealny świat. W końcu mamy media społecznościowe! Facebook, Instagram, Pinterest, Linkedin … Do wyboru, do koloru. Jak wydaje Ci się, że masz fajne życie i ugotowałaś smaczną zupę – zerknij na fejsa. Zobaczysz, że Twoja zupa jest słaba w porównaniu z tym, co...
Zaskakujący sposób na zmianę

Zaskakujący sposób na zmianę

Ta metoda mnie zafascynowała. Jest prosta. Jej efekty pojawiają się szybko i na wielu poziomach. Kiedy ją zaczniesz stosować zaczną się dziać takie rzeczy, że będziesz myśleć, że to magia … Z natury jestem osobą bardzo uporządkowaną. Moje notatki w liceum kserowało pół klasy, a na studiach korzystały z nich także młodsze roczniki. Serio. A jednak kiedy zetknęłam się z tą metodą poczułam, że to jest brakujący element układanki, którego potrzebowałam, aby w moim życiu zapanowała harmonia i spokój, o jakim marzę. W jednym zdaniu można ją podsumować tak: Otaczaj się tylko tym, co kochasz. Ok. Ok. Teoretycznie wszyscy to wiemy, i chcemy to robić, ale jak to zrobić w praktyce? Dowiedziałam się tego dzięki książce Marie Kondo1, której wskazówki pomogły tysiącom osób stać się bardziej świadomymi tego, co lubią. A dzięki temu ich codzienne życie stało się bardziej ekscytujące. Jaki jest jej sekret? Marie nazywa go „magią sprzątania“. Co? Sprzątania? Co ma porządek do fascynującego życia? Niby nic, a jednak wszystko. Przyjrzyj się przez chwilę rzeczom, które Cię otaczają. Naprawdę popatrz na rzeczy dookoła Ciebie. Zobacz je. Ile z nich wywołuje Twoją radość? Ile jest Ci obojętnych? Których tak naprawdę nie lubisz? Które Cię drażnią? A teraz wyobraź sobie (a jeszcze lepiej zapisz na kartce) odpowiedzi na dwa pytania: Jak byś się czuła, gdyby wokół Ciebie były tylko rzeczy, które sprawiają Ci radość? Jak wyglądałoby Twoje życie, gdybyś zajmowała się tylko tym, co kochasz? Najlepiej zapisz swoje myśli od razu, nie odkładaj tego na później. Ja nigdzie nie ucieknę, obiecuję. Artykuł dalej tu będzie jak skończysz. Gotowa? Zatem teraz już wiesz, jakie to uczucie. Marie dzieląc się swoją filozofią osiągania porządku mówi:...