Kto ma umysł jak Google?

Kto ma umysł jak Google?

cc: Mait Jüriado, Flickr.com Wpisujesz zapytanie w okno wyszukiwarki i w ułamku sekundy otrzymujesz tysiące lub więcej odpowiedzi. Wynalazek ostatnich lat? Niekoniecznie. Od wielu tysięcy lat korzystamy z takich wyszukiwarek. Setki, a nawet tysiące razy dziennie. Tak właśnie działa nasz umysł. Przypomnij sobie co robiłaś w czasie ostatniego urlopu. A teraz pomyśl o tym, co byś robiła, gdybyś miała na koncie milion złotych wolnych od podatku. Właśnie przed chwilą uruchomiłaś w swojej głowie mechanizm wyszukiwania potrzebnych Ci informacji Jak możesz skuteczniej z niego korzystać na co dzień?Zadbaj o pytania, które zadajesz sobie sama w swojej głowie. Ćwiczenie:Z samego rana lub tuż przed pójściem spać zadaj sobie pytanie (przez co najmniej tydzień):Co takiego we mnie mogłoby sprawić, że odniosłabym sukces i zrealizowała zamierzone cele? A potem zapisuj odpowiedzi.I to, co Ci się przyśni w odpowiedzi na to pytanie. Sprawdź, jak sama możesz siebie zaskoczyć!I przekroczyć to, co do tej pory wydawało Ci się...
Czego nie uczą w przedszkolu?

Czego nie uczą w przedszkolu?

Fot.  H-Huynh, flickr „Nagrody, jakie przynosi życie, czekają na końcu każdej drogi, a nie na początku, i nie jest mi dane wiedzieć, ile trzeba zrobić kroków, by osiągnąć cel.”Og Mandino Szkoda, że nie uczą tego w podstawówce. Albo w przedszkolu Nauka dla mnie z tego płynie taka, że jeśli chcę osiągnąć jakiś cel, to nigdy nie mogę się poddać. Nigdy. Nigdy. Nigdy. Nigdy. Nigdy. Inaczej może być tak jak w historii gościa, który szukał złoto.Kupił kawałek ziemi i kopał. Kopał. Trwało to kilka lat.W końcu zrezygnował.Poddał się.Sprzedał kopalnię za grosze.A ten, co od niego kupił ją już wkrótce odkrył, że tamten zatrzymał się metr od olbrzymiej żyły złota. Morał: zawsze warto zrobić jeszcze jeden krok. Proste, ale nie...
Jak brzmi jeden z największych paradoksów?

Jak brzmi jeden z największych paradoksów?

Oto paradoks: Chodzisz do pracy, której nienawidzisz, żeby kupić rzeczy, których nie potrzebujesz, żeby zaimponować ludziom, których nie lubisz… (… lub coś podobnego?) Jak wyrwać się z tego zaklętego kręgu? Na początek możesz zrobić na przykład to: 1. Przejdź się po mieszkaniu z pustą torbą lub kartonem i wsadź do niego rzeczy, których nie używałaś rok lub dłużej. Możesz zacząć od tej sterty gazet do przeczytania „później”, albo od swojej szafy. Następnie oddaj / sprzedaj / wyrzuć to, co zebrałaś. Wszystko! 2. Odłóż 1 złotówkę dziennie na Fundusz Pasji. Na kapitał początkowy dla Twojego Nowego Życia, kiedy będziesz robić to, co jest Twoją Pasją. Jeśli złotówka dziennie to zbyt dużo zacznij od 1 grosza. Tak, jednego grosza. Możesz ten fundusz zasilić tym, co uzyskałaś ze sprzedaży niepotrzebnych Ci rzeczy (patrz punkt 1). 3. Zrób listę rzeczy, które uwielbiasz robić, robisz z łatwością i chciałabyś robić je częściej. Tylko listę. 4. Zapisz za co tu i teraz jesteś wdzięczna. Za co dziękujesz. Zacznij teraz. Rys. Katey Nicosia,...
Kto ugotował tę żabę?

Kto ugotował tę żabę?

Fot.jerryhsu2k , Flickr Pewnie słyszałaś kiedyś tę historię o żabie:kiedy wrzucano ją do wrzątku – od razu wyskakiwała,kiedy powolutku podgrzewano wodę, w której siedziała, aż do wrzątku – siedziała tam jakby nic się nie stało – i ugotowała się. Chcąc się uczyć na błędach tej żaby (i siebie samej, gdy jak ta żaba daję się ugotować) mogę robić dwie rzeczy: 1. Sprawdzać, czy dziś znowu weszłabym do tej wody Czy gdybym dziś, mając tę wiedzę którą mam dzisiaj, miała rozpocząć ten projekt, relację, podróż … znowu bym to zrobiła?Jeśli odpowiedź brzmi nie – woda jest już gorąca – pora się ewakuować 😉 2. Stosować „stopniowe podgrzewanie wody” wtedy, gdy chcę coś zmienić, a zwykłe próby kończą się niepowodzeniem Od wielu lat chciałam zacząć ćwiczyć. Postanowienia noworoczne, karnet do siłowni – to było jak wskakiwanie do wrzątku.W końcu zaczęłam z metodą stopniowego podgrzewania wody – od jednego brzuszka dziennie. Codziennie jeden więcej, aż doszłam do kilkudziesięciu. I tak jest od ponad pół roku. Codziennie Nie daj się ugotować.Gotuj to, co będzie Ci...
Chcesz pomóc? Zacznij od siebie!

Chcesz pomóc? Zacznij od siebie!

Fot. ntr23, Flickr Pamiętam moje zdziwienie, kiedy w czasie pierwszego lotu samolotem stewardesa podawała wskazówki dotyczące postępowania awaryjnego. Mówiła ona, że w razie pojawienia się masek tlenowych rodzice mają najpierw założyć maskę sobie, a dopiero potem dziecku. W pierwszym odruchu wydawało mi się to co najmniej kontrowersyjne, ale po chwili dotarła do mnie logika tej wskazówki: jeśli dziecko zemdleje – dorosły będzie w stanie je wynieść. Jeśli dorosły straci przytomność – dziecko jest bez szans. Ta sama zasada dotyczy udzielania pierwszej pomocy – bo dobry ratownik, to żywy ratownik… Wniosek z tego dla mnie jest taki, że za każdym razem gdy chcę pomóc (w dowolnej sprawie, na różnych płaszczyznach), najpierw mam zadbać o siebie. Dopiero potem mogę się skierować ku innym ludziom. W przeciwnym razie ja też będę potrzebować pomocy. I to szybciej niż mi się wydaje. Oczywiście nie zawsze jest to tak oczywiste jak w samolocie.Dlatego w codziennym życiu sprawdzam, jak się dzięki pomocy czuję. Jeśli pomaganie dodaje mi sił (lub jest neutralne dla mojego samopoczucia) – jest ok. Działam dalej.Jeśli pomaganie innym mnie na różne sposoby osłabia – traktuję to jako ostrzeżenie.Sygnał, by...