Czy grozi Ci wypalenie rodzicielskie?

Czy grozi Ci wypalenie rodzicielskie?

Mamy nigdy nie mają urlopu od bycia mamami. Nawet kiedy są „na urlopie” To jest praca 24 godziny na dobę przez 365 dni w roku. Aż do osiągnięcia dorosłości dzieci, a czasem nawet dłużej. Zdarza się, że rodzice (zwłaszcza mamy, które najczęściej są głównymi opiekunami), tak się skupiają na dzieciach, że zaniedbują swoje potrzeby. A to może prowadzić do wypalenia. Wypalenie rodzicielskie ogranicza możliwość normalnego funkcjonowania. Zwiększa ryzyko chronicznej depresji oraz innych psychicznych i fizycznych dolegliwości, od nadciśnienia i grypy do cukrzycy i udaru, a nawet przedwczesnej śmierci 1. To poważna sprawa. Dlatego ważne jest, byśmy były świadome tego zjawiska, wiedziały jak mu zapobiegać i minimalizować jego skutki. Najpierw proponuję Ci test.2 Odpowiedz na pytania poniżej korzystając z odpowiedzi [tak / nie / czasami]: Czy czujesz się zmęczona zajmowaniem się sprawami domowymi? Czy czujesz się zmęczona nawet po odpoczynku? Czy łatwo wpadasz w irytację? Czy straciłaś zainteresowanie życiem towarzyskim z innymi rodzicami? Czy aktywności rodzinne nudzą Cię? Czy masz wieczorem problemy z zaśnięciem? Czy masz wrażenie, że nie masz wpływu na nic, co się dzieje wokół Ciebie? Czy czujesz się winna, kiedy potrzebujesz odpocząć? Czy nie pozwalasz innym osobom zajmować się dzieckiem / domem, bo Ty robisz to najlepiej? Czy nie masz wokół siebie osób, którym możesz się wyżalić i wypłakać? Czy myśl o wyrwaniu się na chwilę wydaje Ci się cudowna i nieprawdopodobna jednocześnie? Czy czujesz się przygnębiona? Czy ignorujesz małe problemy domowe licząc na to, że one same znikną? Czy zdarza Ci się warknąć na partnera / dzieci, ponieważ nie masz siły się zajmować kolejną sprawą? Czy byłaś ostatnio przeziębiona albo miałaś opryszczkę? Czy masz wrażenie, że...
Pięć twarzy wewnętrznego OPORU

Pięć twarzy wewnętrznego OPORU

Każdy projekt, który chcesz zrealizować. Każdy cel, do którego dążysz. Firma którą chcesz otworzyć. Blog, który chcesz pisać. Uczenie się czegoś nowego. Podniesienie sprawności fizycznej. Oszczędzanie. Rozwój duchowy. Każda twórcza aktywność – taniec, śpiew i gotowanie zupy innej niż zwykle. Wszystko to powoduje OPÓR. Steven Pressfield 1 ujął to tak: Wszelkie działania, które nie wiążą się z natychmiastową nagrodą, a zakładają rozwój, poprawę stanu zdrowia albo pracę nad swoim charakterem w dłuższym czasie. Albo, ujmując to jeszcze inaczej, każdy czyn, którego źródłem jest nasza wyższa natura. Wszystkie działania tego typu zrodzą Opór. Jakie są cechy charakterystyczne OPORU? Opór jest niewidzialny – nie można go zobaczyć, powąchać, usłyszeć, dotknąć. Można go tylko wyczuć jako pole energii odpychającej nas od działania. Opór jest podstępny powie Ci wszystko, by powstrzymać Cię od wykonywania Twojej pracy. Okłamie Cię, oszuka, zafałszuje; uwiedzie Cię, będzie się nad Tobą znęcać albo Ci schlebiać. (…) Opór zawsze kłamie i nigdy nie ma dobrych intencji.” Opór jest bezosobowy – jest siłą natury, działa obiektywnie. Nie przeciwko Tobie, ale przeciwko siłom, które się rodzą kiedy pojawia się twórczy impuls, idea, pasja, wizja. Opór to cień rzucony przez innowacyjne słońce Ja. Opór jest nieomylny – zawsze wskazuje to, czym najbardziej powinniśmy się zająć. Tak jak kompas zawsze pokazuje północ, Opór pokazuje cel lub wyzwanie, ku któremu trzeba się kierować. im ważniejsze wyzwanie lub działanie prowadzące do rozwoju naszej duszy, tym większy Opór poczujesz, zmierzając do celu. Opór jest uniwersalny – nie tylko Ty z nim walczysz. Każdy go doświadcza. Każdy. Opór nigdy nie śpi – towarzyszy Ci zawsze. Nawet po dwudziestu latach. I po pięćdziesięciu. Lęk nigdy nie znika. Opór jest...
Czego warto się nauczyć od dzieci?

Czego warto się nauczyć od dzieci?

Częściej zastanawiamy się, czego warto nauczyć dzieci, niż czego my moglibyśmy się od nich nauczyć. Szczególnie tych małych. Dzisiaj postanowiłam zanotować to, czego chcę się uczyć od dzieci. Kolejność przypadkowa: Wytrwałości Widzieliście kiedyś dziecko, które się uczy chodzić i po pierwszym upadku rezygnuje? Ja nigdy. Obserwuję raczej serię wielu upadków. A po każdym z nich, nawet tym najboleśniejszym, każdy znany mi malec wstaje i idzie dalej. Drugi rodzaj wytrwałości pojawia się wtedy, gdy malec czegoś chce. Wejść na wysoką drabinkę, dotknąć eksponat w muzeum, lizaka. „Nie” nie jest odpowiedzią, którą usłyszy i zrozumie. „Zdarta płyta” rzadko działa. Trzeba się naprawdę nieźle gimnastykować, żeby go odwieźć od tego, co chce. A czasem trzeba po prostu wziąć na ręce i wynieść 😉 Nigdy, nigdy, nigdy się nie poddają. Ciekawości Jeśli znaleźliście się kiedyś w okolicy kilkulatka w fazie pytania „dlaczego?” wiecie o co mi chodzi. To nie jest 5xdlaczego, ani 10xdlaczego. Coś pomiędzy 100 a 1000. To dociekliwość godna Sherlocka Holmesa dotycząca wszystkiego, co nas otacza. Dlaczego niebo jest niebieskie? Dlaczego zebra jest w paski? Dlaczego woda płynie z kranu?  Dlaczego mam to zjeść? I nurkowanie wgłąb tematu. I drążenie kolejnym dlaczego naszej odpowiedzi. Tu także pojawia się wspomniana wytrwałość w poszukiwaniu odpowiedzi. Dziecko nie spocznie, dopóki się nie DOWIE. I zbywanie go „bo tak już jest” lub odwracanie uwagi innymi sztuczkami starczy tylko na parę sekund. Zaangażowania Dziecko, które maluje, jest całkowicie pochłonięte malowaniem. Kiedy ogląda książeczkę, nic poza nią dla niego nie istnieje. Albo gdy układa klocki. Nie tylko uwaga jest cała skupiona na tym, czym się zajmuje. Całe ciało jest zaangażowane w ten proces. Zatopione w tym, co...
Jak pokonać strach?

Jak pokonać strach?

W czasie obfitującym w noworoczne postanowienia warto wiedzieć, co sprawia, że większości z nich nie dotrzymujemy. I co zrobić, aby jednak wdrożyć zmianę, na jakiej Ci zależy. We współczesnym świece źródłem strachu nie są realne zagrożenia, typu atak lwa, tylko nasze myśli. Tak, nasze MYŚLI. Czasem są to myśli dotyczące rzeczywistości. Jednak często okazuje się, że większość spraw, których się boimy, nigdy się w rzeczywistości nie wydarzy. Zatem sposobem na przezwyciężenie strachu może być zrozumienie mechanizmu powstawania lęków w naszym umyśle, a potem ujarzmienie … umysłu. Bo pojawianie się myśli generujących lęki jest nawykiem, który można zmienić – jak każdy nawyk. Czego dotyczą nasze lęki? Najczęściej trzech spraw: 1. UTRATY tego, co mam. 2. PROCESU osiągania celu, bo po drodze do celu mogą się pojawić trudności. 3. REZULTATU, bo kiedy dojdę na swój wymarzony szczyt może mi się tam wcale nie podobać tak, jak się spodziewałam. Pierwszy rodzaj lęku dotyczy UTRATY. Kiedy chcę osiągnąć cel zazwyczaj oznacza on zmianę. Zmiana to pojawienie się czegoś nowego. Aby zmieścić to nowe, coś starego musi odejść. Gdy chcę zacząć ćwiczyć, mniej mam czasu na inne sprawy. Gdy mam zdrowo się odżywiać, odstawiam to, co mi szkodzi. Gdy chcę zmienić pracę na nową, ze starą się żegnam. I tu jest miejsce, w którym rozkwita ten lęk. Wraz ze starym i znanym mogę tak wiele stracić: komfort, wygodę, poczucie bezpieczeństwa. Dlatego lęk przed utratą tak skutecznie potrafi zniechęcić do zmiany. Drugi rodzaj lęku dotyczy PROCESU. Osiąganie celu może być momentami trudne i nieprzyjemne. Wymaga wyjścia ze strefy komfortu i zrobienia czegoś nowego, innego – a wszystko co inne i nowe jest postrzegane przez starą część naszego...
Lektura (nie tylko) na długi weekend

Lektura (nie tylko) na długi weekend

Ostatnio skończyłam czytać niezwykle inspirującą książkę Gretchen Rubin zatytułowaną „Projekt Szczęśliwy Dom. Lektura obowiązkowa dla tych, którzy pragną uczynić ze swego domu oazę przytulności, ciepła i czułości”.  Kto by nie chciał stworzyć takiej oazy w swoim domu, niech nie czyta dalej, kto chce – niech czyta, bo to lektura w sam raz na długi weekend :)) Podoba mi się podejście Gretchen do szczęścia. Jej nie chodzi o to, żeby wyjechać w daleką podróż, robić lub przeżyć coś niezwykłego, wydać mnóstwo pieniędzy. Proponuje podejście cudownie proste i praktyczne – skupienie się na małych zmianach, na prostych, codziennych sprawach. Takich jak uważne żegnanie się ze swoją rodziną i witanie się z każdym, gdy wraca do domu, spędzanie czasu z córkami, unikanie pijawek emocjonalnych, sprzątanie półka po półce, chłonięcie miłych zapachów, robienie miłych uczynków. „Coś w sam raz dla mnie” – myślałam wiele razy w czasie lektury, skrzętnie notując cytaty i wskazówki. Gretchen opisuje swój projekt „Szczęśliwy dom” miesiąc po miesiącu – od września do maja – gdy pracowała nad zmianą siebie (nie innych!), aby czuć się szczęśliwsza w swoim domu. Jak się zapewne domyślacie gdy ona się zmieniała – inni wokół też się zmieniali… Każdy miesiąc miał temat przewodni (np. małżeństwo, rodzicielstwo, czas, wnętrze, ciało, rodzina), w każdym tygodniu realizowała jedno postanowienie w obszarze tego tematu.  Książka nie jest poradnikiem, ale choć opisuje historię i przemyślenia jednej osoby, to poznanie jej było dla mnie źródłem inspiracji. Ty i ja też możemy stworzyć swój osobisty projekt szczęście. Gretchen podpowiada nam pytania, które pomagają wybrać swoje własne postanowienia do takiego projektu: 1. Co sprawia, że czujesz się dobrze? Z jakich czynności czerpiesz frajdę,...
strona 2 z 2512345...1020...ostatnia »