Czego chcesz nauczyć swoje dzieci?

Czego chcesz nauczyć swoje dzieci?

Kiedy byłam w pierwszej klasie podstawówki na jednej z lekcji wymyślaliśmy „świat za sto lat“. Pomysłów było wiele. Latające pojazdy, które po użyciu składały się w neseser, loty w kosmos dla każdego i inne przedmioty o „magicznych zdolnościach“. Pamiętam jeden z nich. To było urządzenie, które umożliwiało mamie zobaczenie, czy dziecko śpi, choć znajdowała się w drugim pokoju. Minęło lat trzydzieści (nie sto), a ta „magia“ jest już rzeczywistością. Mamy video-nianie, kamery video i kamery w smartfonach. Wystarczy aplikacja Periscope, aby zamienić telefon w osobistą stację telewizyjną i pokazać to, co robisz innym ludziom. Na żywo. Loty w kosmos dla zwyczajnych ludzi stają się już możliwe dzięki Virgin Galactic. Elon Musk w SpaceX tworzy technologie potrzebne, by ludzie mogli nie tylko podróżować w kosmos, ale również skolonizować Marsa. I kiedy pomyślisz, że wszystkie komputery, które wspierały lądowanie człowieka na Księżycu miały mniejszą moc obliczeniową niż smartfon, który masz w kieszeni, to możesz uchwycić jak wielkich zmian jesteśmy obecnie świadkami. Nie tylko postęp technologiczny sprawia, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć przyszłości. Świat zmienia się coraz szybciej. Nie wiemy jak będzie wyglądać przyszłość, w którym przyjdzie żyć naszym dzieciom. Jeśli jesteś choć trochę jak ja, to niesamowicie zależy Ci na Twoich dzieciach. I na tym, by je jak najlepiej na tę nieznaną przyszłość przygotować. Czy to w ogóle możliwe? Sądzę, że tak. Ale zacznijmy od Ciebie. Pomyśl chwilę: Gdyby wszystkim, co możesz zostawić po sobie swoim dzieciom były trzy umiejętności, kompetencje, zasady, to co byś im zostawiła? Dla mnie na dziś to są trzy sprawy: 1. Odpowiedzialność Wzięcie na siebie odpowiedzialności za swoje życie i szczęście. Nie oddawanie nikomu i niczemu mocy...
Siedem sekretów Walta Disneya

Siedem sekretów Walta Disneya

Dzięki wytrwałości i potędze marzeń Walta Disneya poznaliśmy Myszkę Miki, Kaczora Donalda, Pluto i Królewnę Śnieżkę. Długometrażowe filmy animowane i rodzinne parki rozrywki – Disneylandy. Dzisiaj podzielę się z wami siedmioma mało znanymi faktami z życia Walta Disneya. Siedem mało znanych faktów z życia Walta Disneya 1. Od dziewiątego roku życia przez sześć lat roznosił gazety rano i wieczorem. Także w czasie ulewy i zamieci śnieżnej. Przez ten czas nie pracował przez miesiąc, bo był chory. Robił to za darmo, bo pracował dla ojca. Dostawał niewielkie kieszonkowe, a ojciec mówił do Walta i jego brata „pracujecie za wyżywienie i mieszkanie, które wam zapewniam.” 2. Bardzo chciał wziąć udział w pierwszej wojnie światowej. Podał fałszywą datę urodzenia i dostał się do Amerykańskiego Korpusu Sanitarnego, który był częścią Czerwonego Krzyża. Zachorował na grypę, co uniemożliwiło mu wyjazd. Wojna się skończyła. Nie przyłączył się do powszechnej radości. Udało mu się znaleźć wśród pięćdziesięciu ochotników wysłanych do Francji. Jego nazwisko znalazło się na pięćdziesiątym miejscu listy. We Francji spędził rok. 3. Zajął się tworzeniem filmów animowanych kiedy miał dziewiętnaście lat. W Kansas City. Na początku sam rysował kreskówki. Reklamy. Tak zarabiał na klisze i inne materiały potrzebne do rysowania kolejnych kreskówek. Na jedzenie czasem już nie starczało. Jadł na kredyt w greckiej restauracji. W końcu ogłosił upadłość. Nie chciał pozostać w mieście, które widziało jego klęskę. Pojechał do Hollywood. Cały jego majątek wynosił 40 dolarów, ale gdy stanął przed okienkiem kasy poprosił o bilet pierwszej klasy. 4. Zanim powstała Myszka Miki stworzył postać zająca Oswalda, który zaczął odnosić sukcesy. Jednak jego partner w interesach przekupił i zabrał mu animatorów oraz prawa do postaci. 5....
Koliber i pułapki myślenia

Koliber i pułapki myślenia

Był jeden z upalnych dni, jakich tego lata nie brakowało. Siedziałam na tarasie. Coś zaczęło latać nad pelargoniami. Jakby bąk albo szerszeń. Tylko większy. Wróciłam do lektury książki. Po jakimś czasie przyszedł A. Spojrzał na to latające coś i oznajmił, że to koliber. No rzeczywiście. Dlaczego wcześniej sama na to nie wpadłam? Przecież już widziałam kolibry. Powinnam je sama rozpoznać. No, a że upały jak w Afryce, więc pewnie i koliber mógł tu zabłądzić. Pomyślałam, że moje oczy są ograniczone tym, co wiem (nie ma kolibrów w Polsce), więc nie mogły zobaczyć prawdy. Odkrycie nas zafascynowało. Przez dwa dni chodziliśmy z aparatem i telefonem i łapaliśmy coraz lepsze ujęcia naszego kolibra. Pojawiał się rano i wieczorem. Czasem były dwa. Zawisał przy kwiatach i spijał z nich nektar. Skrzydełkami ruszał tak szybko, że nawet na filmie w zwolnionym tempie były ledwie widoczne. Myślałam sobie, że napiszę o tym naszym odkryciu także Wam z przestrogą, żeby to, co wiecie nie zasłaniało wam tego, co widzicie. Już nawet miałam gotowe zdjęcie: I wtedy postanowiłam sprawdzić jak to jest z tymi kolibrami w Polsce. Nie, żebym miała wątpliwości. Liczyłam na to, że ktoś już się zetknął z tym zjawiskiem i wyjaśni mi skąd się tu wzięły. Wrzuciłam polskie kolibry do Googla. I rzeczywiście. Ktoś zetknął się. Nawet kilku ktosiów. I zdjęcia zrobili. I opisali sprawę tak: to fruczak gołąbek (Macroglossum stellatarum) – ćma występująca w Polsce, przypominająca swoim zachowaniem kolibra. Unosi się nad kwiatami i spija ich nektar. Czar prysł. Ćma, to jednak nie koliber. Jeśli interesuje Cię jak Twój własny umysł robi Cię czasem w balona, to szczerze polecam Ci lekturę dwóch...
Czego nauczyłam się od #SZEFOWEJ?

Czego nauczyłam się od #SZEFOWEJ?

Pierwszą rzeczą, jaką sprzedaje w Internecie, jest skradziona książka. Osiem lat później ma firmę o obrotach ponad 100 mln dolarów. Sophia Amoruso. #GirlBoss. #Szefowa. Mało jest kobiet w biznesie, które budują firmy warte miliony zanim skończą 30 lat. Sophia Amoruso zrobiła to, zaczynając od sprzedaży używanych ciuchów na eBay’u, a potem tworząc @NastyGal. O swojej drodze od freeganki do CEO napisała książkę #GirlBoss, czyli #Szefowa. Książka ma dwie warstwy. W pierwszej z nich Sophia opisuje rozwój firmy, którą stworzyła. Od sprzedaży używanych ciuchów na eBay’u do modowego imperium z wierną rzeszą fanek. Pracowała dużo, bardzo dużo i jeszcze więcej. Kierowała się prostą zasadą, żeby sprzedać drożej, niż się kupiło. Od początku postawiła na dobre zdjęcia, wyjątkowe stylizacje i sprawdzanie, co najbardziej podoba się klientkom. Uwielbiała adrenalinę towarzyszącą obserwowaniu swoich aukcji. Na przykład znajdowała w sklepie z używaną odzieżą żakiet Chanel, za który płaciła 8 dolarów. Podawała 9,99 jako cenę początkową aukcji, a sprzedawała za ponad półtora tysiąca. Kiedy nie zajmowała się wyszukiwaniem ubrań, siedziała przed komputerem dodając znajomych do swojego konta na MySpace.com. To były początki mediów społecznościowych i niezwykła okazja dla Sophii, żeby być blisko swoich klientek i mieć darmowy marketing. Po każdej aukcji wrzucała o niej informację na MySpace i robiła wpis na blogu. Odpowiadała na wszystkie komentarze. Sesje zdjęciowe robiła przed domem, modelkom płaciła kupując im hamburgera. Sama robiła stylizacje i obróbkę zdjęć i opisywała ubrania z uwzględnieniem wszystkich skaz. „Stanowiłam jednoosobową linię montażową”. Tak było przez półtora roku działania na eBay’u, dopóki nie zawiesili jej konta. Wtedy była już gotowa działać samodzielnie. 13 lipca 2008 roku ruszyła Nasty Gal Vintage. Cały towar został sprzedany jednego...
Kwestia nastawienia

Kwestia nastawienia

Jakiś czas temu byłam w radiu, żeby opowiedzieć o Klubie Przedsiębiorczych Mam. W czasie tej rozmowy zauważyłam, że moje postrzeganie świata wyraźnie różni się od tego, jak go widzi mój rozmówca. On mówił o braku żłobków i przedszkoli, kulturowych normach zmuszających mamy do siedzenia w domu z dzieckiem, braku perspektyw. Ja skupiałam się na przedsiębiorczości i proaktywności, szukaniu możliwości, tworzeniu sobie sieci wsparcia. Miałam wrażenie, że mój sposób myślenia jest jakby z innego świata. Takiego w którym dominuje obfitość, a nie brak. Gdzie nie marnuje się czasu i energii na narzekanie, ale stawia cele i krok po kroku je realizuje – w ramach tego, co możliwe w danej sytuacji. Gdy myślę o świecie przez pryzmat obfitości, zaczynam inaczej postrzegać rzeczywistość. Na przykład zamiast problemów skupiam się na szukaniu rozwiązań. Koszty stają się inwestycjami. W miejsce ryzyka pojawiają się możliwości, a zamiast ograniczeń pojawia się kreatywne działanie w ramach tego, na co mam wpływ. Co mi daje taki sposób myślenia? Działanie, zamiast narzekania. Odzyskiwanie mocy. Budowanie poczucia wpływu na swoje życie....
strona 2 z 7412345...102030...ostatnia »