Jak zbudować firmę, która przetrwa bez Ciebie?

Jak zbudować firmę, która przetrwa bez Ciebie?

Wyobraź sobie, że potrącił Cię tramwaj. Trafiasz do szpitala w stanie ciężkim na wiele tygodni lub miesięcy.  Czy Twoja firma jest w stanie funkcjonować w tym czasie bez Ciebie?  To bardzo prosty test, a jego wyniki dają wiele do myślenia. Dlaczego ludzie zakładają firmy? Żeby mieć więcej wolności i elastyczności. Oraz pieniędzy. Chcą decydować o swoim czasie, o tym z kim będą współpracować (a z kim nie), gdzie, jak i kiedy będą pracować, ile będą zarabiać. Niestety w większości przypadków codzienność daleka jest od tej wizji. Większość przedsiębiorców czuje się, jakby byli w potrzasku, pracując lub myśląc o pracy 24h przez 7 dni w tygodniu, cały rok. Nawet jeśli jakimś cudem uda im się wyjechać na urlop, to i tak nie rozstają się z telefonem i laptopem – a w takich warunkach trudno mówić o prawdziwym odpoczynku. W końcu po latach są zmęczeni, zestresowani albo znudzeni i wypaleni. Część z nich miewa marzenia o etacie, na którym po 8 godzinach pracy można iść do domu i nie myśleć więcej o pracy, co więcej: mieć wolne weekendy i urlopy. Niektórzy przedsiębiorcy „ciągną” tak latami, inni zamykają firmy, jeszcze inni sprzedają je (lub umierają). Jeśli myślisz o tym, żeby uwolnić się od swojej firmy lub zastanawiasz się nad otwarciem swojej działalności polecam Ci książkę Johna Warrillowa, „Stworzona do sprzedaży. Zbuduj firmę, która przetrwa bez Ciebie”. 1 Książka jest krótka (168 stron!), a do tego napisana w formie opowieści o Alexie – właścicielu agencji marketingowej, który dochodzi do ściany i nie wie co zrobić dalej ze swoją firmą. Sytuacja wydaje się nienajlepsza: słabi klienci, problemy z płatnościami, marni pracownicy, przepracowanie, stres, brak perspektyw....
Jak być pracującą mamą i nie zwariować

Jak być pracującą mamą i nie zwariować

Bycie pracującą mamą to nie „bułka z masłem”. Moim zdaniem zbyt mało mówi się o tym jak trudnym, a czasami wręcz karkołomnym zadaniem jest dla wielu mam łączenie pracy i macierzyństwa. Karmione obrazkami pięknych i uśmiechniętych kobiet przy komputerach z równie pięknymi i uśmiechniętymi bobasami na kolanach grzecznie siedzącymi na kolanach tejże i kibicującymi jej (cicho i spokojnie) w pracy wykonywanej na laptopie… Niestety te obrazki mają wielką moc. Wgryzają się w nasze mózgi i kształtują wyobrażenia o świecie. Przez takie obrazki wydaje nam się, że wszystkie mamy są piękne, uśmiechnięte, pełne energii, mają czyste, grzeczne dzieci i tylko u nas coś nie działa „jak powinno“, tylko z nami „coś jest nie tak“. To jakby na naszych oczach stworzono nowe tabu. Zbyt ciasne ramki, w które nie mieści się nikt normalny. Coś jak dżinsy z podstawówki, w które nie masz szans się wbić … Nie wypada nie chcieć pracować, realizować siebie i swoich pasji. Wypada się uśmiechać, być szczęśliwym, bogatym, pięknym, szczupłym, wysportowanym, z gromadką szczebiocących, grzecznych i miłych dzieci, które robią to, co się im powie. Nie wypada nie pracować, mieć wypalenie rodzicielskie albo depresję, trudności w małżeństwie, kryzys, otyłość, nałogi … Nawet zbytnio emocji pokazywać nie wypada (nie daj boże być agresywnym), wszystko ma być takie wygładzone, stonowane, piękne, perfekcyjne, „polukrowane“. Nieludzkie, chciałoby się powiedzieć. Wcale nie musimy czytać kolorowych magazynów czy oglądać telewizji, żeby się „napaczyć“ na taki nierealny świat. W końcu mamy media społecznościowe! Facebook, Instagram, Pinterest, Linkedin … Do wyboru, do koloru. Jak wydaje Ci się, że masz fajne życie i ugotowałaś smaczną zupę – zerknij na fejsa. Zobaczysz, że Twoja zupa jest słaba w porównaniu z tym, co...
Zaskakujący sposób na zmianę

Zaskakujący sposób na zmianę

Ta metoda mnie zafascynowała. Jest prosta. Jej efekty pojawiają się szybko i na wielu poziomach. Kiedy ją zaczniesz stosować zaczną się dziać takie rzeczy, że będziesz myśleć, że to magia … Z natury jestem osobą bardzo uporządkowaną. Moje notatki w liceum kserowało pół klasy, a na studiach korzystały z nich także młodsze roczniki. Serio. A jednak kiedy zetknęłam się z tą metodą poczułam, że to jest brakujący element układanki, którego potrzebowałam, aby w moim życiu zapanowała harmonia i spokój, o jakim marzę. W jednym zdaniu można ją podsumować tak: Otaczaj się tylko tym, co kochasz. Ok. Ok. Teoretycznie wszyscy to wiemy, i chcemy to robić, ale jak to zrobić w praktyce? Dowiedziałam się tego dzięki książce Marie Kondo1, której wskazówki pomogły tysiącom osób stać się bardziej świadomymi tego, co lubią. A dzięki temu ich codzienne życie stało się bardziej ekscytujące. Jaki jest jej sekret? Marie nazywa go „magią sprzątania“. Co? Sprzątania? Co ma porządek do fascynującego życia? Niby nic, a jednak wszystko. Przyjrzyj się przez chwilę rzeczom, które Cię otaczają. Naprawdę popatrz na rzeczy dookoła Ciebie. Zobacz je. Ile z nich wywołuje Twoją radość? Ile jest Ci obojętnych? Których tak naprawdę nie lubisz? Które Cię drażnią? A teraz wyobraź sobie (a jeszcze lepiej zapisz na kartce) odpowiedzi na dwa pytania: Jak byś się czuła, gdyby wokół Ciebie były tylko rzeczy, które sprawiają Ci radość? Jak wyglądałoby Twoje życie, gdybyś zajmowała się tylko tym, co kochasz? Najlepiej zapisz swoje myśli od razu, nie odkładaj tego na później. Ja nigdzie nie ucieknę, obiecuję. Artykuł dalej tu będzie jak skończysz. Gotowa? Zatem teraz już wiesz, jakie to uczucie. Marie dzieląc się swoją filozofią osiągania porządku mówi:...
10 kroków do połączenia pracy i pasji

10 kroków do połączenia pracy i pasji

Marzysz czasem o tym, żeby połączyć swoją pasję i pracę? Zastanawiasz się, czy to jest w ogóle możliwe? Czy można na tym zarabiać? Jakie trzeba mieć cechy lub umiejętności, żeby to było możliwe? Chcesz wiedzieć więcej? Czytaj dalej. Grant Baldwin przeprowadził wywiady z ponad setką osób, które łączą pracę i pasję. Są wśród nich: fotografowie, agenci nieruchomości, freelancerzy, twórcy rękodzieła, autorzy książek, blogerzy, food truckerzy, sportowcy, projektant obuwia dla Michaela Jordana, a nawet osoba zajmująca się tworzeniem krzyżówek (nie podejrzewałam, że można oprzeć swój biznes na czymś takim). Podsumowując te wywiady 1 zauważył, że choć te osoby działają w różnych branżach, to wiele ich łączy. Swoje wnioski przekształcił w 10 wskazówek, które pomogą także Tobie połączyć pracę i pasję: 1. Oswajaj niepewność Jesteśmy stworzeni, by unikać niepewności. Wszystko, co nowe i nieznane zapala feerię czerwonych lampek w naszym mózgu. Nowe = niebezpieczne. Lepiej robić to, co zawsze (choćby to miało być siedzenie w ciemnej jaskini) niż wyjść do światła i stworzyć sobie lepszą (choć obecnie nieznaną przyszłość). Jeśli oglądaliście film „Krudowie“ 2o rodzinie jaskiniowców (gorąco polecam!), to wiecie co mam na myśli. Żeby przygotować się do kroku w niepewną przyszłość zazwyczaj robimy masę rzeczy, które mają nas do niej przygotować i zmniejszyć niepewność. Idziemy na studia, szkolenie, kursy online, webinary, czytamy książki, tworzymy grupy mastermind, idziemy na coaching, szukamy mentorów i „złotych środków“. (W każdym razie ja tak robię). Wszystko ma nas przygotować na to, na co przygotowac się nie da. Przyszłość. Wielką niewiadomą. Niestety jedyna droga to działać pomimo niepewności. Teraz. Z tym co mamy pod ręką w danym momencie. Oswoić niepewność. Szukać komfortu w dyskomforcie. I zrobić to, co mamy...
Czego nauczyłam się od #SZEFOWEJ?

Czego nauczyłam się od #SZEFOWEJ?

Pierwszą rzeczą, jaką sprzedaje w Internecie, jest skradziona książka. Osiem lat później ma firmę o obrotach ponad 100 mln dolarów. Sophia Amoruso. #GirlBoss. #Szefowa. Mało jest kobiet w biznesie, które budują firmy warte miliony zanim skończą 30 lat. Sophia Amoruso zrobiła to, zaczynając od sprzedaży używanych ciuchów na eBay’u, a potem tworząc @NastyGal. O swojej drodze od freeganki do CEO napisała książkę #GirlBoss, czyli #Szefowa. Książka ma dwie warstwy. W pierwszej z nich Sophia opisuje rozwój firmy, którą stworzyła. Od sprzedaży używanych ciuchów na eBay’u do modowego imperium z wierną rzeszą fanek. Pracowała dużo, bardzo dużo i jeszcze więcej. Kierowała się prostą zasadą, żeby sprzedać drożej, niż się kupiło. Od początku postawiła na dobre zdjęcia, wyjątkowe stylizacje i sprawdzanie, co najbardziej podoba się klientkom. Uwielbiała adrenalinę towarzyszącą obserwowaniu swoich aukcji. Na przykład znajdowała w sklepie z używaną odzieżą żakiet Chanel, za który płaciła 8 dolarów. Podawała 9,99 jako cenę początkową aukcji, a sprzedawała za ponad półtora tysiąca. Kiedy nie zajmowała się wyszukiwaniem ubrań, siedziała przed komputerem dodając znajomych do swojego konta na MySpace.com. To były początki mediów społecznościowych i niezwykła okazja dla Sophii, żeby być blisko swoich klientek i mieć darmowy marketing. Po każdej aukcji wrzucała o niej informację na MySpace i robiła wpis na blogu. Odpowiadała na wszystkie komentarze. Sesje zdjęciowe robiła przed domem, modelkom płaciła kupując im hamburgera. Sama robiła stylizacje i obróbkę zdjęć i opisywała ubrania z uwzględnieniem wszystkich skaz. „Stanowiłam jednoosobową linię montażową”. Tak było przez półtora roku działania na eBay’u, dopóki nie zawiesili jej konta. Wtedy była już gotowa działać samodzielnie. 13 lipca 2008 roku ruszyła Nasty Gal Vintage. Cały towar został sprzedany jednego...
strona 1 z 41234