Czego warto się nauczyć od dzieci?

Czego warto się nauczyć od dzieci?

Częściej zastanawiamy się, czego warto nauczyć dzieci, niż czego my moglibyśmy się od nich nauczyć. Szczególnie tych małych. Dzisiaj postanowiłam zanotować to, czego chcę się uczyć od dzieci. Kolejność przypadkowa:

Wytrwałości

Widzieliście kiedyś dziecko, które się uczy chodzić i po pierwszym upadku rezygnuje? Ja nigdy. Obserwuję raczej serię wielu upadków. A po każdym z nich, nawet tym najboleśniejszym, każdy znany mi malec wstaje i idzie dalej.

Drugi rodzaj wytrwałości pojawia się wtedy, gdy malec czegoś chce. Wejść na wysoką drabinkę, dotknąć eksponat w muzeum, lizaka. „Nie” nie jest odpowiedzią, którą usłyszy i zrozumie. „Zdarta płyta” rzadko działa. Trzeba się naprawdę nieźle gimnastykować, żeby go odwieźć od tego, co chce. A czasem trzeba po prostu wziąć na ręce i wynieść 😉

Nigdy, nigdy, nigdy się nie poddają.

Ciekawości

Jeśli znaleźliście się kiedyś w okolicy kilkulatka w fazie pytania „dlaczego?” wiecie o co mi chodzi. To nie jest 5xdlaczego, ani 10xdlaczego. Coś pomiędzy 100 a 1000. To dociekliwość godna Sherlocka Holmesa dotycząca wszystkiego, co nas otacza. Dlaczego niebo jest niebieskie? Dlaczego zebra jest w paski? Dlaczego woda płynie z kranu?  Dlaczego mam to zjeść? I nurkowanie wgłąb tematu. I drążenie kolejnym dlaczego naszej odpowiedzi. Tu także pojawia się wspomniana wytrwałość w poszukiwaniu odpowiedzi. Dziecko nie spocznie, dopóki się nie DOWIE. I zbywanie go „bo tak już jest” lub odwracanie uwagi innymi sztuczkami starczy tylko na parę sekund.

Zaangażowania

Dziecko, które maluje, jest całkowicie pochłonięte malowaniem. Kiedy ogląda książeczkę, nic poza nią dla niego nie istnieje. Albo gdy układa klocki. Nie tylko uwaga jest cała skupiona na tym, czym się zajmuje. Całe ciało jest zaangażowane w ten proces. Zatopione w tym, co robi. Wszystkimi zmysłami. Na 100 procent. Albo więcej.

 

Uczenia się

Kiedy ostatni raz robiliście coś po raz pierwszy? Kiedy ostatnio nauczyliście się czegoś nowego? Przyznajcie się (przed sobą tylko).

Dzieci ciągle uczą się czegoś nowego, próbują, testują, sprawdzają, dowiadują się, odkrywają. Nie chodzą utartymi ścieżkami. Nie popadają w rutynę. Działają.

Uczą się przez naśladowanie. I wszystkimi zmysłami. A jak coś się nie uda zaraz próbują znowu. Zanurzają się w naukę w całości, a nie jednym palcem. Chłoną.

Wersja tej strategii dla dorosłych – mentoring, czyli uczenie się od kogoś, kto kiedyś szedł drogą, którą my mamy przed sobą. Albo programy typu „immersion”, na przykład do nauki języków obcych lub programowania – takie jak MakerSquare, w którym przez 12 tygodni (sic!) uczą wszystkiego co potrzebne, aby zacząć pracę jako programista.

Ruchu

Niektóre dzieci nie potrafią chodzić. Zawsze i wszędzie biegają. Nie potrafią wysiedzieć na krześle. Kręcą się i wiercą. Wszędzie jest ich pełno. Skaczą, huśtają się, kręcą się, turlają, jeżdżą, tańczą. Trudno je powstrzymać, zatrzymać w miejscu. Gdy nie może się ruszać nie jest szczęśliwe (może dlatego, że zaczyna przypominać … dorosłych?) Ruch to życie, endorfiny, poczucie szczęścia i regeneracja. Warto o tym pamiętać, gdy patrzymy na dzieci – „wulkany energii”.

Natychmiastowości

Kiedy dziecko chce coś zrobić, zaczyna od razu. Już. Teraz. Gdy chce pić, rysować, śpiewać, jeździć na rolkach. Nie czeka, aż będzie gotowe. Nie zastanawia się, jak to zrobić. Nie czyta książek ani instrukcji obsługi. Nie robi planów. Nie rozumie co to zaraz. Żyje tu i teraz, a nie w przyszłości, i właśnie w TERAZ chce działać. Natychmiast.

Ignorancji

O tym fantastycznie pisze Steven Pressfield w książce „Do roboty!”

Dziecko, geniusz i wariat nie mają żadnego problemu z uwierzeniem w nieprawdopodobne. Tylko Ty i ja tego nie potrafimy, z naszymi dużymi mózgami i małymi sercami, które wątpią, zastanawiają się i wahają.

I jeszcze to:

Musisz być niezorientowany w temacie na tyle, by nie zdawać sobie sprawy z tego, na co się porywasz.

Steve Jobs w swojej mowie do absolwentów Stanfordu też mówił:

Pozostańcie głodni. Pozostańcie głupi.

(ang. „Stay Hungry. Stay Foolish.”)

Coś w tym pewnie jest …

Pasji

Dziecko z pasją potrafi bawić się wiele godzin. Tworzyć zmyślone światy mając do dyspozycji tylko trochę piasku i patyk. I tu też Steven Pressfield dodaje:

Kiedy pokonujesz lęk, odkrywasz bezgraniczne, bezdenne, niewyczerpane źródło pasji.

Bo tym, co osłabia pasję jest lęk. A dzieci wydają się nieustraszone. Te małe boją się na przykład pozostania bez mamy, ale już wejście na drabinkę trzykrotnie wyższą niż one same i zeskoczenie z niej, to pestka :)

Testowania

Poznawanie rzeczywistości poprzez zmysły jest domeną wieku dziecięcego. Smakowanie, dotykanie, wąchanie, obserwowanie, słuchanie pozwalają poznawać świat. Osobiste doświadczenie, a nie czytanie raportów są źródłem wiedzy. Testowanie co jest możliwe, a gdzie są granice tego, na co pozwalają opiekunowie. A potem testowanie ponownie (bo a nuż coś się zmieniło). Nie wierzą na słowo, że np. coś jest gorące (ten pierwszy raz), same sprawdzają.

 

Ta lista z pewnością nie jest kompletna. Napisz w komentarzu czego jeszcze warto uczyć się od dzieci.

Fot. thejbird

 

Get Free Email Updates!

Zarejestruj się, aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach. 100% inspiracji.

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.