4 powody, dla których warto oszczędzać (!!!)

Fot. Jon_Tucker, Flickr.com Wczoraj [tutaj] pisałam o powodach (albo raczej mitach), przez które ludzie nie oszczędzają.Dziś dla równowagi 4 powody, dla których oszczędzać warto: 1. Bogata będziesz nie dzięki swoim dochodom, a dzięki swoim oszczędnościom.2. Oszczędzanie sprawia przyjemność (sic!) i jest dla wszystkich dziecinnie łatwe.3. W każdej chwili możesz zmienić swój stosunek do oszczędzania.4. Dzięki oszczędzaniu będziesz milionerką (sic!). Bez problemu możesz uzyskać oprocentowanie 12%, a inflacja nawet Ci w tym pomoże. Rozwinięcie tych tez znajdziesz we wspomnianej książce Bodo Schaffera „Droga do finansowej wolności”. Zajrzyj do niej. To się...

4 powody, dla których niektórzy ludzie nie oszczędzają

Fot. kenteegardin, Flickr.com Dlaczego wiele ludzi nie oszczędza, choć teoretycznie wie, że warto? 1. Myślą, że później będą więcej zarabiać, dlatego nie muszą na razie oszczędzać.2. Wydaje im się, że oszczędzanie jest trudne i oznacza ograniczenie ich standardu życiowego.3. Uważają, że oszczędzanie jest zbędne.4. Sądzą, że nie opłaca się oszczędzać z powodu niskiego oprocentowania, inflacji itp. Po bliższeniu przyjrzeniu się tym przekonaniom okazuje się, że to mity.Co zrobić, jeśli wierzysz w któryś z nich? Sięgnij po książkę Bodo Schaffera „Droga do finansowej wolności” po dalsze wskazówki. I przeczytaj jutro o „4 powodach dla których warto...

Na urodziny

Fot. Solo, flickr  Dziś są moje urodziny. Z tej okazji do życzeń które dostałam i za które z całego serca dziękuję dorzucam jeszcze to, czego życzę sama sobie: ODWAGI (…) MIŁOŚCI – która jaśnieje najjaśniejszym światłem i ma w sobie MOC TYSIĘCY czytelników 😉 Niech tak się...

3 pytania, które zadaje sobie każdy, kogo spotykasz

Fot. Kup Kup Land, Flickr Każda osoba, którą spotykasz na swojej drodze zadaje sobie (w duchu) takie trzy pytania: 1. Czy Ci na mnie zależy?2. Czy możesz mi pomóc?3. Czy mogę Ci zaufać? Od odpowiedzi na te 3 pytania zależy dalszy rozwój konwersacji / relacji. Lub jego brak.Tak przynajmniej twierdzi John Maxwell w swoim audiobooku „Wszyscy się Komunikują, Niewielu Potrafi się Porozumieć. Sekrety Technik Komunikacji Ludzi Sukcesu„. A Ty co o tym...

Jak zostać milionerką?

Fot. Darwin Bell, Flickr Chcesz zostać milionerką?Przeczytaj najpierw choć jedną z książek Thomasa J. Stanley’a: „Sekrety amerykańskich milionerów” lub „Przestań zgrywać milionera. Lepiej nim zostań”.Książki te bazują na badaniach ankietowych i bezlitośnie rozprawiają się z potocznym wyobrażeniem na temat amerykańskich milionerów. Przykładowe mity o milionerach: mieszkają w pięknych, luksusowych rezydencjach  jeżdżą drogimi samochodami (Porsche, BMW, Mercedes itd.) ubierają się w drogie, markowe ubrania mają piwniczkę z kolekcją drogich win noszą zegarki warte kilkadziesiąt tysięcy dolarów Prawdzi, a nie stereotypowi milionerzy to najczęściej ludzie pracujący (nierzadko po 100 godzin tygodniowo) we własnej firmie. Sami zapracowali na swój majątek dzięki oszczędności, skromności i pracowitości. Rzadko żyją na poziomie, jaki gwarantują im ich dochody (można wręcz powiedzieć, że są skąpi). Stosują zasadę, że oszczędność jest cnotą, a ekstrawagancka konsumpcja pierwszym krokiem do bankructwa. Aha, do tego wcale nie zarabiają milionów :)) Chcesz do nich...

Jak osiągnąć wolność finansową?

Przeczytałam ostatnio książkę Davida Bacha „Ruchome schody do fortuny. Niezależność finansowa wymaga tylko Twojej decyzji”. Znalazłam w niej kilka cennych dla mnie wskazówek, dzięki którym można wejść na drogę osiągania finansowej wolności: 1. Płać sobie najpierwPaństwo już dawno na to wpadło, ze jeśli chce ściągnąć należne podatki od tego co zarobimy, to musi od razu z naszej pensji je odliczać w formie zaliczki. Płacenie sobie najpierw to najprostsza droga do stabilizacji finansowej lub nawet bogactwa. To zależy tylko od tego ile zapłacimy sobie. Według Davida Bacha jeśli chcesz być:– kompletnie goła – nie płac sobie nic, wydawaj wiecej niż zarabiasz i korzystaj z kart kredytowych– biedna – myśl o płaceniu sobie w pierwszej kolejności, ale nie stosuj tego w praktyce. Ciagle powtarzaj sobie „może w przyszłym miesiącu” …– średnio zamożna – płac sobie w pierwszej kolejności 5 do 10 procent dochodu brutto– zamożna – płac sobie 10 do 15 procent dochodu brutto– bogata – płac sobie 15 do 20 procent dochodu brutto– wystarczająco bogata, by moc wcześniej przestać pracować – płac sobie w pierwszej kolejności wiecej niż 20 procent dochodu brutto.Nie da się? Zacznij od kilku, kilkunastu czy kilkudziesieciu złotych miesięcznie wplacanych na osobne konto i stopniowo w miarę możliwości zwiększają kwotę. No tak, ale do tego potrzeba motywacji, silnej woli, dobrej pamięci itp. Okazuje się, ze ńiekoniecznie. Mówi o tym drugi element systemu, który mnie zachwycił swą prostotą i skutecznością. 2. AUTOMATYZUJJeśli zdecydujesz się płacić sobie w pierwszej kolejności, to załóż sobie automatyczny przelew przekazujacy te pieniądze na konto oszczędnościowe. I zapomnij o sprawie aż do momentu, gdy będziesz chciała zwiększyć kwotę przelewu. Proste? Proste. Co miesiąc płacisz...

Jakim zdaniem podsumują Twoje życie?

Przeglądałam ostatnio książkę „Przywództwo. Złote zasady” napisaną przez Johna Maxwella.Moją uwagę przykuła ostatnia zasada mówiąca o tym, że: ludzie podsumują Twoje życie jednym zdaniem – wybierz teraz, jakie ono będzie. No właśnie – jakie? Chodziłam z tym pytaniem przez kilka dni. Starałam się spojrzeć na moje życie z perspektywy stulatki patrzącej wstecz na to co przeżyła i co w tym wszystkim było najważniejsze. Wyciągałam esencję z esencji, esencji, esencji…I stwierdziłam, że to zdanie nie musi być doskonałe, raz na całe życie. Że może ewoluować, zmieniać się wraz z tym, jak ja się będę (mam nadzieję) zmieniać. I na tu i teraz chciałabym, żeby moje życie podsumowano w 3 słowach: dodała mi skrzydeł. A jak będzie brzmiało Twoje zdanie? Fot. Steve-h,...

Jaką moc daje skupienie?

Czytam ostatnio ebooka „FOCUS. A simplicity Manifest in the Age of Distraction”(SKUPIENIE. Manifest prostoty w czasach rozproszenia) Autor: Leo Barbauta. Jest to lektura dla mnie jak balsam dla duszy. Proste wskazówki na uproszczenie życia, pracy i jednocześnie czerpanie z tego wszystkiego wiecej radości. Próbkę tego można zasmakowac czytając bloga Leo www.zenhabits.net, który serdecznie polecam. Szczególnie urzekl mnie system zarządzania swoją produktywnoscia i czasem. Oto moja wersja, powstała na bazie tego co napisał Leo: 1. Wypisz wszystko, co masz do zrobienia. (Nic nowego jeszcze). 2. Wybierz z tej listy Coś NIESAMOWITEGO. Coś, czego zrobienie będzie dla Ciebie niezwykłą radością i w jakiś, choćby najmniejszy sposób, zmieni Twoje życie na lepsze. 3. Wyczyść biurko. Odlacz telefon i internet. Jeśli potrzebujesz komputera, wlacz tylko ten program, na którym będziesz pracować. 4. Zanurz się w tym CZYMŚ NIESAMOWITYM. Skup się na tym w 100 procentach. Aż skonczysz. Wtedy, jeśli jeszcze masz czas, wybierz kolejna niesamowita rzecz i pracuj jak wyżej. Wiecej wskazówek jak to zrobić znajdziesz na blogu i w książce. Chcesz przeczytać tego ebooka w całości? Znajdziesz go tutaj za darmo (po angielsku): FOCUS...

Od tego zależy, czy skonczysz z sukcesem

Obserwując naturę zauważyłam, że początek każdego organizmu, i tego jednokomórkowego, i tego najbardziej skomplikowanego, jest bardzo podobny. Zaczyna się zawsze od jakiejś formy informacji, jaki ma się stać ten organizm kiedy się już rozwinie, ukształtuje, dorośnie. Na przykład u roślin mamy nasiono. Z nasiona trawy nie wyrośnie drzewo. W czasie rozwijania się kwiat nie może nagle zmienić zdania i stać się zbożem. I na odwrót. Na początku tworzenia człowieka mamy materiał genetyczny pochodzący od mamy i taty. Są w nim zawarte wszelkie informacje o tym, jaki to będzie organizm. Wielkość, kształt, kolor skóry, oczu, włosów, a także miliony innych cech. O tym własnie w moim rozumieniu mówi Stephen Covey w jednym z „7 nawyków skutecznego działania”: zaczynaj z wizją końca. Co to dla mnie oznacza?Zanim zacznę ROBIĆ, mam usiąść i POMYŚLEĆ, jak będzie to wyglądało kiedy już skończę. Siedzieć tak długo, aż w najdrobniejszych szczegółach będę wiedziała, jaki to będzie miało kształt, smak, zapach, wielkość, zasięg, brzmienie, jakie uczucia bedą temu towarzyszyć itd. Obojętne, czy chodzi o uszycie spódnicy, zrobienie ciasta, czy stworzenie nowego produktu. Co się stanie, gdy zacznę robić bez tej wizji końca? Mniej wiecej to samo, co wtedy, gdy zacznę robić ciasto i najpierw będę chciała, by to był jablecznik, potem stwierdzę, że wolałabym sernik, a na końcu będę chciała, żeby to było ciasto czekoladowe… Życzę Tobie i sobie, żebyśmy na początku realizacji naszych projektów i zadań miały wyraźną wizję końca.Żebyśmy wytrzymały pierwszy odruch rzucenia się w wir robienia, aż będziemy dokładnie wiedziały, co na końcu tej drogi chcemy...

Moc dyscypliny

Od tygodnia ćwiczę. Daje mi to siłę, i to na kilku poziomach: 1. Fizycznym, bo z każdym dniem czuje się lepiej. Z każdym dniem jestem w stanie zrobić nieco wiecej, pójść o krok dalej, no i mięśnie coraz mniej bolą 😉2. Mentalnym, bo zyskuje poczucie mocy, ze mogę zrobić to, co sobie postanowiłam, ze mam sile by wytrwac.3. Emocjonalnym, bo sama ze sobą czuje się coraz lepiej.4. Duchowym, bo rozwój wewnętrznej dyscypliny to rownież rozwój wewnętrzny. Kiedyś wydawało mi się, ze dyscyplina to męczarnia, udreka.Dziś widzę to inaczej: Dyscyplina to radość starania się nowym człowiekiem, to zabawa, to źródło mocy! …czego rownież Tobie...

Czym jest odwaga?

Fot. bernat…, Flickr Prześladuje mnie od jakiegoś czasu.Pojawia się w czytanych przeze mnie książkach i blogach, na szkoleniach, w codziennych rozmowach i przemyśleniach. Prosta, a nie prostacka. Skromna i pokorna. Nie lubi robić wokół siebie szumu. Niezbędna, by osiągać cele. By marzyć. By uwalniać się z ograniczeń, szczególnie tych które sama na siebie nakładam.Klucz do życia pełnego Pasji i Znaczenia. Odwaga. Kojarzy mi się ze skokiem w nieznane. Zawiśnięciem na moment w nicości…Z niepewnością. Z ryzykiem. Ze strachem co będzie dalej i gdzie po tym skoku wyląduję (i czy w ogóle). Ale ma też i drugą stronę: odkrywanie czegoś nowego i lepszego niż to, co znałam do tej pory. Nowych ludzi, miejsc, myśli, smaków. Przygoda. Ekscytacja. Energia. Życie na maksa! Właśnie o tej stronie odwagi chcę przypominać sobie przed każdym kolejnym skokiem.Abym coraz śmielej skakała i nawet jak lądowanie nie wyjdzie tak jakbym sobie tego życzyła, miała z tego po prostu...

Życie bez maila?

Rys. Tim Morgan, Flickr Muszę się do czegoś przyznać… Od ponad tygodnia lub nawet dłużej nie czytam maili. Nie mam na to czasu, siły i ochoty. W ten sposób sama sobie podarowałam około godziny dziennie. Gratis.I choć teraz trochę się boję tam zajrzeć, bo może się okazać że kilka ważnych spraw „nie cierpiących zwłoki” leży tam i kwitnie, ale ten podarowany sobie czas, chwila wytchnienia w zagonieniu, to było dla mnie … BEZCENNE. Dzięki temu eksperymentowi przekonałam się, że:1. Wyłączenie skrzynki mailowej zwiększa moją produktywność o kilkaset procent, bo pozwala skupić mi się w pełni na moim głównym celu i skończyć to, co mam do zrobienia wiele, wiele, wiele szybciej.2. Jeśli ktoś ma coś naprawdę pilnego – sięgnie po telefon (było ich dosłownie kilka.)3. Większość mali trafiających do mojej skrzynki to różnego rodzaju spam (i wkurza mnie poświęcanie cennych chwil mego życia na robienie z tym porządku!).4. Skupienie, nie rozpraszanie się, może zdziałać cuda.5. Maile w większości to potworne marnotrawstwo czasu i energii (zarówno piszących jak i czytających). Niestety. Jeśli nie zaczniemy czegoś robić w tym obszarze, to zginiemy w zalewie niepotrzebnych nam informacji Podoba mi się inicjatywa Chrisa Andersona (tego od TED’a, nie tego od WIRED) przykazań emailowych:http://emailcharter.org/Powstrzymajmy razem emailowe tsunami...
strona 20 z 29« pierwsza...10...1819202122...ostatnia »