Czego warto się nauczyć od dzieci?

Czego warto się nauczyć od dzieci?

Częściej zastanawiamy się, czego warto nauczyć dzieci, niż czego my moglibyśmy się od nich nauczyć. Szczególnie tych małych. Dzisiaj postanowiłam zanotować to, czego chcę się uczyć od dzieci. Kolejność przypadkowa: Wytrwałości Widzieliście kiedyś dziecko, które się uczy chodzić i po pierwszym upadku rezygnuje? Ja nigdy. Obserwuję raczej serię wielu upadków. A po każdym z nich, nawet tym najboleśniejszym, każdy znany mi malec wstaje i idzie dalej. Drugi rodzaj wytrwałości pojawia się wtedy, gdy malec czegoś chce. Wejść na wysoką drabinkę, dotknąć eksponat w muzeum, lizaka. „Nie” nie jest odpowiedzią, którą usłyszy i zrozumie. „Zdarta płyta” rzadko działa. Trzeba się naprawdę nieźle gimnastykować, żeby go odwieźć od tego, co chce. A czasem trzeba po prostu wziąć na ręce i wynieść 😉 Nigdy, nigdy, nigdy się nie poddają. Ciekawości Jeśli znaleźliście się kiedyś w okolicy kilkulatka w fazie pytania „dlaczego?” wiecie o co mi chodzi. To nie jest 5xdlaczego, ani 10xdlaczego. Coś pomiędzy 100 a 1000. To dociekliwość godna Sherlocka Holmesa dotycząca wszystkiego, co nas otacza. Dlaczego niebo jest niebieskie? Dlaczego zebra jest w paski? Dlaczego woda płynie z kranu?  Dlaczego mam to zjeść? I nurkowanie wgłąb tematu. I drążenie kolejnym dlaczego naszej odpowiedzi. Tu także pojawia się wspomniana wytrwałość w poszukiwaniu odpowiedzi. Dziecko nie spocznie, dopóki się nie DOWIE. I zbywanie go „bo tak już jest” lub odwracanie uwagi innymi sztuczkami starczy tylko na parę sekund. Zaangażowania Dziecko, które maluje, jest całkowicie pochłonięte malowaniem. Kiedy ogląda książeczkę, nic poza nią dla niego nie istnieje. Albo gdy układa klocki. Nie tylko uwaga jest cała skupiona na tym, czym się zajmuje. Całe ciało jest zaangażowane w ten proces. Zatopione w tym, co...
Siedem sekretów Walta Disneya

Siedem sekretów Walta Disneya

Dzięki wytrwałości i potędze marzeń Walta Disneya poznaliśmy Myszkę Miki, Kaczora Donalda, Pluto i Królewnę Śnieżkę. Długometrażowe filmy animowane i rodzinne parki rozrywki – Disneylandy. Dzisiaj podzielę się z wami siedmioma mało znanymi faktami z życia Walta Disneya. Siedem mało znanych faktów z życia Walta Disneya 1. Od dziewiątego roku życia przez sześć lat roznosił gazety rano i wieczorem. Także w czasie ulewy i zamieci śnieżnej. Przez ten czas nie pracował przez miesiąc, bo był chory. Robił to za darmo, bo pracował dla ojca. Dostawał niewielkie kieszonkowe, a ojciec mówił do Walta i jego brata „pracujecie za wyżywienie i mieszkanie, które wam zapewniam.” 2. Bardzo chciał wziąć udział w pierwszej wojnie światowej. Podał fałszywą datę urodzenia i dostał się do Amerykańskiego Korpusu Sanitarnego, który był częścią Czerwonego Krzyża. Zachorował na grypę, co uniemożliwiło mu wyjazd. Wojna się skończyła. Nie przyłączył się do powszechnej radości. Udało mu się znaleźć wśród pięćdziesięciu ochotników wysłanych do Francji. Jego nazwisko znalazło się na pięćdziesiątym miejscu listy. We Francji spędził rok. 3. Zajął się tworzeniem filmów animowanych kiedy miał dziewiętnaście lat. W Kansas City. Na początku sam rysował kreskówki. Reklamy. Tak zarabiał na klisze i inne materiały potrzebne do rysowania kolejnych kreskówek. Na jedzenie czasem już nie starczało. Jadł na kredyt w greckiej restauracji. W końcu ogłosił upadłość. Nie chciał pozostać w mieście, które widziało jego klęskę. Pojechał do Hollywood. Cały jego majątek wynosił 40 dolarów, ale gdy stanął przed okienkiem kasy poprosił o bilet pierwszej klasy. 4. Zanim powstała Myszka Miki stworzył postać zająca Oswalda, który zaczął odnosić sukcesy. Jednak jego partner w interesach przekupił i zabrał mu animatorów oraz prawa do postaci. 5....
Dziewięć rzeczy, których nauczyłam się od Walta Disneya

Dziewięć rzeczy, których nauczyłam się od Walta Disneya

1. Opieraj się na swoich mocnych stronach. Znajdź współpracowników, który mają mocne strony tam, gdzie Ty masz słabe. 2. Nigdy, nigdy, nigdy nie przestawaj marzyć. 3. Wytrwale dąż do celu. Nawet, jeśli dotarcie do niego zajmie 30 lat. 4. Rozwijaj swoje pasje 5. Ucz się na błędach 6. Kiedy trzeba, działaj jak partyzant 7. Zaprojektuj wyjątkowe doświadczenie klienta 8. Zadbaj o sprzedaż i dystrybucję 9. Pamiętaj o...
Koliber i pułapki myślenia

Koliber i pułapki myślenia

Był jeden z upalnych dni, jakich tego lata nie brakowało. Siedziałam na tarasie. Coś zaczęło latać nad pelargoniami. Jakby bąk albo szerszeń. Tylko większy. Wróciłam do lektury książki. Po jakimś czasie przyszedł A. Spojrzał na to latające coś i oznajmił, że to koliber. No rzeczywiście. Dlaczego wcześniej sama na to nie wpadłam? Przecież już widziałam kolibry. Powinnam je sama rozpoznać. No, a że upały jak w Afryce, więc pewnie i koliber mógł tu zabłądzić. Pomyślałam, że moje oczy są ograniczone tym, co wiem (nie ma kolibrów w Polsce), więc nie mogły zobaczyć prawdy. Odkrycie nas zafascynowało. Przez dwa dni chodziliśmy z aparatem i telefonem i łapaliśmy coraz lepsze ujęcia naszego kolibra. Pojawiał się rano i wieczorem. Czasem były dwa. Zawisał przy kwiatach i spijał z nich nektar. Skrzydełkami ruszał tak szybko, że nawet na filmie w zwolnionym tempie były ledwie widoczne. Myślałam sobie, że napiszę o tym naszym odkryciu także Wam z przestrogą, żeby to, co wiecie nie zasłaniało wam tego, co widzicie. Już nawet miałam gotowe zdjęcie: I wtedy postanowiłam sprawdzić jak to jest z tymi kolibrami w Polsce. Nie, żebym miała wątpliwości. Liczyłam na to, że ktoś już się zetknął z tym zjawiskiem i wyjaśni mi skąd się tu wzięły. Wrzuciłam polskie kolibry do Googla. I rzeczywiście. Ktoś zetknął się. Nawet kilku ktosiów. I zdjęcia zrobili. I opisali sprawę tak: to fruczak gołąbek (Macroglossum stellatarum) – ćma występująca w Polsce, przypominająca swoim zachowaniem kolibra. Unosi się nad kwiatami i spija ich nektar. Czar prysł. Ćma, to jednak nie koliber. Jeśli interesuje Cię jak Twój własny umysł robi Cię czasem w balona, to szczerze polecam Ci lekturę dwóch...
Trzy źródła pomagające stworzyć firmę marzeń.

Trzy źródła pomagające stworzyć firmę marzeń.

Podcasty to audycje audio, które możesz słuchać gdzie chcesz i kiedy chcesz. Uwielbiam je. Możesz słuchać ich na swoim telefonie (np. korzystając z aplikacji Podcasts) lub na stronie www. I szczerze pisząc, mogłabym słuchać ich całymi dniami. Uwielbiam korzystać z nich w długich samotnych podróżach, na spacerach i gdy jestem zbyt zmęczona, żeby czytać. Dzisiaj chcę się z wami podzielić trzema, które są kopalniami wiedzy dla każdego, kto marzy o własnej firmie. I chce się dowiedzieć od mistrzów co zrobić, by osiągnąć sukces. 1. How to Start a Startup Dwadzieścia wykładów,  które odbyły się jesienią 2014 roku na Stanfordzie. Szkoła dla startupów zorganizowana przez Y Combinator. Wyjątkowi wykładowcy, wśród których byli założyciele takich firm jak Asana, Paypal, Netscape, Box, LinkedIn, AirBnB czy Pinterest. Sami praktycy (a do tego multimilionerzy i miliarderzy), którzy osiągnęli w biznesie sukcesy, o jakich inni marzą. Y Combinator stworzył nowy model inwestowania w firmy na wczesnym etapie rozwoju.  Od 2005 roku zainwestował w 800 startupów. Te, które istnieją do dzisiaj, warte są w sumie 30 miliardów dolarów. [Szczęka opada!] Super jest to, że dzielą się wiedzą uzyskaną przez te lata. I jest to wiedza oparta na faktach (np. to, że większą szansę na sukces mają firmy, które mają dwóch założycieli). Moim ulubionym jest wykład nr 5 – Petera Thiela. Założyciela PayPal’a i Palantira, inwestora m.in, w Facebooka i AirBnB. Oprócz wersji audio, dostępne są także wykłady w wersji video, notatki z wykładów, lista lektur i inne zasoby. Prawdziwa kopalnia wiedzy. 2. Seth Godin’s Startup School with Seth Godin Jeśli jeszcze nie znacie Setha, to sięgnijcie po dowolną jego książkę lub poczytajcie blog, na którym codziennie dzieli...
strona 5 z 79« pierwsza...34567...102030...ostatnia »